Pierwsze czytanie:
Pwt 4, 32-34. 39-40 Bóg jest jeden
Psalm responsoryjny:
Ps 33 (32), 4-5. 6 i 9. 18-19. 20 i 22 (R.: por. 12b)
Drugie czytanie:
Rz 8, 14-17 Otrzymaliśmy ducha przybrania za synów
Śpiew przed Ewangelią:
Ap 1, 8
Ewangelia:
Mt 28, 16-20 Chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego

Ewangelia według świętego Mateusza

Mt 28, 16-20

Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy Jednak wątpili.
Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem.
A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

 

    

    Zmartwychwstały Chrystus otrzymał od swego Ojca pełnię władzy, mocą której posyła apostołów, aby złączyć ze sobą wszystkie narody. Zbawienia nie osiąga się bowiem przez prostą deklarację, ale przez wejście we wspólnotę uczniów, co oznacza osobiste i całkowite przylgnięcie do Chrystusa. W ich działalności istotne są dwa zasadnicze akty: chrzest i nauczanie.

   Człowiek staje się uczniem Jezusa przez chrzest, ale pozostaje nim, gdy zachowuje Jego nauczanie, czyli żyje zgodnie z przyjętą wiarą. Jezus zapewnił apostołów o swojej stałej obecności przy nich, co jest gwarancją owocności ich pracy. On sam będzie udzielał im swojej mocy i własnym autorytetem będzie potwierdzał ich słowa (Łk 10,16). Obietnica ta dotyczy nie tylko apostołów, ale także ich następców, bo głoszenie Ewangelii ma rozbrzmiewać do skończenia świata. 

Pierwsze czytanie:
Dz 2, 1-11 Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym
Psalm responsoryjny:
Ps 104 (103), 1ab i 24ac. 29bc-30. 31 i 34 (R.: por. 30)
Drugie czytanie:
1 Kor 12, 3b-7. 12-13 Duch Święty źródłem jedności chrześcijan
Ewangelia:
J 20, 19-23 Jezus daje Ducha Świętego

Ewangelia według świętego Jana

J 20, 19-23

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

 

 

    W Wieczerniku Jezus „tchnął” i „powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego”. W Wieczerniku jesteśmy świadkami nowego stworzenia. Duch Pocieszyciel czyni z uczniów nowych ludzi, ludzi misji, głosicieli Bożej sprawiedliwości, miłosierdzia i pokoju – „nowe stworzenie”. Pozwala uczniom żyć, działać, kochać – jak Jezus.

     Kiedy Jezus wlewa w nas Ducha Świętego, możemy mówić, działać, kochać, jak On. Tchnienie Jezusa jest tworzeniem nowej rzeczywistości - miłości. Ta miłość wyraża się przede wszystkim w przebaczeniu: „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Nie są to słowa odnoszące się jedynie do sakramentu pojednania. Jest to również przebaczenie, którym obdarowujemy się nawzajem.

    Zdolność przebaczenia człowiekowi, który nas zranił jest zewnętrznym znakiem działania Ducha Świętego. Grzech i brak przebaczenia izoluje i rozbija wewnętrznie, stwarza podziały. Przebaczająca miłość, dar Ducha Świętego, wprowadza pokój, harmonię i włącza we wspólnotę, tworzy jedność.

 

     Kto jest tym, którego najbardziej się obawiam i przed którym zamykam drzwi mojego serca? Do kogo chciałbym dziś wyciągnąć rękę w geście pojednania?

 

Źródło: www.deon.pl

Pierwsze czytanie:
Dz 1, 1-11 Uniósł się w ich obecności w górę
Psalm responsoryjny:
Ps 47 (46), 2-3. 6-7. 8-9 (R.: por. 6)
Drugie czytanie:
Ef 1, 17-23 Bóg posadził Chrystusa po swojej prawicy
Śpiew przed Ewangelią:
Mt 28, 19. 20
Ewangelia:
Mk 16, 15-20 Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga

Ewangelia według świętego Marka

Mk 16, 15-20

Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich:
«Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie».
Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

 

   

  Ewangelia Niedzieli Wniebowstąpienia to polecenia Jezusa, by nieść Dobrą Nowiną o zbawieniu innym ludziom, każdemu, kogo spotkamy na swojej drodze. Jezus mówi – „idźcie na cały świat”, „głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Nie ogranicza działania Apostołów, nie określa odkąd dokąd i komu mają głosić Ewangelię. Trochę przypomina to siewcę, który hojnie sieje i wie, że być może nie wszystkie ziarna wpadną w żyzną glebę, jednakże wydadzą jakiś plon. Tak jest z głoszeniem Dobrej Nowiny - ma dotrzeć wszędzie, a od słuchających zależy czy ją przyjmą. 

   "W imię moje...", Jezus daje szczególne zapewnienie głoszącym. Obietnicę swojego towarzystwa, swojej obecności, która będzie odczuwana i przeżywana w znakach – niekoniecznie tylko znakach nadprzyrodzonych i niezwykłych. Często zwyczajne wydarzenie życia może być niezwykłym przejawem Bożej łaski i obecności.
    Tym, którym powiedział „Pójdź na Mną” mówi teraz „Idźcie na cały świat”. Przed rozpoczęciem trudu głoszenia Ewangelii trzeba ją wpierw przyjąć i uwierzyć, trwać w Jezusie jak w winnym krzewie, aby nie iść z pustym sercem i umysłem, z pustym dzbanem życia.

     Pięknie mówił Orygenes: "Jesteś niebem i idziesz do nieba". Im bliżej jesteśmy Chrystusa, im więcej w nas miłości i dzielenia się nią z bliźnimi, tym bliżej jesteśmy nieba i tym bardziej sami stajemy się niebem.

 

Pierwsze czytanie:
Dz 10, 25-26. 34-35. 44-48 Powołanie pogan do Kościoła
Psalm responsoryjny:
Ps 98 (97), 1. 2-3ab. 3cd-4 (R.: por. 2b)
Drugie czytanie:
1 J 4, 7-10 Bóg jest miłością
Śpiew przed Ewangelią:
J 14, 23
Ewangelia:
J 15, 9-17 Przykazanie miłości

Ewangelia według świętego Jana

J 15, 9-17

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje.
To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

 

    

     W Ewangelii dzisiejszej Chrystus zaprasza nas do trwania w Jego miłości. Jezus sam pierwszy nas umiłował. A w Nim jesteśmy umiłowani przez Boga Ojca.

     Trwanie w miłości Jezusa możliwe jest ze względu na Jego wybór. To nie człowiek wybiera Boga. Trwanie w miłości Jezusa możliwe jest dzięki Jego miłości. Każdy jest i czuje się kochany w sposób niepowtarzalny, jedyny. Inaczej Jezus kocha wrażliwego i łagodnego Jana, inaczej pełnego temperamentu, zdecydowanego, gotowego do poświęceń Piotra, inaczej Tomasza, jeszcze inaczej Jakuba czy Judasza… Inaczej mnie. Wszyscy uczniowie są jednak w sercu Jezusa. Jezus pozostaje przyjacielem wiernym do końca. Pozostaje przyjacielem, nawet, gdy zostanie opuszczony, zapomniany i zdradzony przez swych uczniów. Jego przyjaźń zwycięża niewierności i tchórzostwo człowieka. Jej szczytem jest wydanie siebie do końca: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich".

     Czy mam świadomość wybrania przez Jezusa? Czym jest dla mnie przyjaźń? Czego mogę nauczyć się o przyjaźni od Jezusa?

Źródło: www.deon.pl

Pierwsze czytanie:
Dz 9, 26-31 Gorliwość nawróconego Szawła
Psalm responsoryjny:
Ps 22 (21), 26b-27. 28 i 30ab. 30c i 31a i 32ab. (R.: por. 26a)
Drugie czytanie:
1 J 3, 18-24 Miłujmy czynem i prawdą
Śpiew przed Ewangelią:
J 15, 4. 5b
Ewangelia:
J 15, 1-8 Kto trwa w Chrystusie, przynosi owoc obfity

Ewangelia według świętego Jana

J 15, 1-8

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poprosicie, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

 

  

     Aby każdy z nas mógł przynieść zlecony przez Boga owoc, musimy starać się być nieustannie złączeni z Chrystusem. Jezus porównuje siebie do winnego krzewu, a nas do latorośli. Mówi: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, wy latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”.

    Każdy z nas ma przynieść taki owoc, jaki mu Bóg wy­znaczył wtedy, kiedy go wybrał i obdarzył specjalnym powołaniem. Podstawową więzią z Chrystusem jest stan łaski uświęcającej, którą uzyskaliśmy w czasie chrztu. Niestety, tę łaskę możemy utracić, popełniając grzech śmiertelny. Stajemy się wtedy suchymi, martwymi gałązkami, które należą do winnego krzewu – ale nie żyją, nie owocują.

    W stanie grzechu śmiertelnego nie jesteśmy zdolni zasługiwać czyli owocować dla swego życia wiecznego: „Jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie”.

    Co zatem powinniśmy czynić, aby być nieustannie złączeni z Chrystusem? Przede wszystkim musimy starać się żyć w stanie łaski Bożej. 

Pierwsze czytanie:
Ap 11, 19a; 12, 1. 3-6a. 10ab Wielki znak ukazał się na niebie
Psalm responsoryjny:
Jdt 13, 18bcda. 19-20 (R.: 15, 9d)
Drugie czytanie:
Kol 1, 12-16 Bóg nas przeniósł do królestwa swojego Syna
Śpiew przed Ewangelią:
J 19, 27
Ewangelia:
J 19, 25-27 Oto Matka twoja

Ewangelia według świętego Jana

J 19, 25-27

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja».
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

 

   

    Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski nawiązuje do naszej historii, w której losy Ojczyzny i nas samych powierzaliśmy opiece Maryi, wierząc w Jej wstawiennictwo. Trzeba tu przypomnieć: bohaterską obronę Jasnej Góry przed Szwedami w 1655 r., która oprócz znaczenia politycznego miała również, znaczenie religijne, kiedy to pod skrzydłami Maryi daliśmy zwycięski odpór przeważającej sile wojsk Karola Gustawa X. 

     Wyrazicielem tego przekonania Polaków stał się król Jan Kazimierz, który 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej obrał Maryję za Królową swoich państw, a Królestwo Polskie polecił jej szczególnej obronie. W czasie podniesienia król zszedł z tronu, złożył berło i koronę, i padł na kolana przed wielkim ołtarzem.
    Zaczynając swoją modlitwę od słów: "Wielka Boga-Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico", ogłosił Matkę Bożą szczególną Patronką Królestwa Polskiego. Przyrzekł szerzyć Jej cześć, ślubował wystarać się u Stolicy Apostolskiej o pozwolenie na obchodzenie Jej święta jako Królowej Korony Polskiej, zająć się losem ciemiężonych pańszczyzną chłopów i zaprowadzić w kraju sprawiedliwość społeczną.
     Od tej pory polscy katolicy uznali Maryję za swą patronkę i opiekunkę, biorąc Ją sobie niejako na własność. O oficjalne zatwierdzenie Maryi jako Królowej Polski i ustanowienie Jej święta biskupi polscy zwrócili się do Stolicy Apostolskiej dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, po I wojnie światowej, a na datę obchodów zaproponowali 3 maja. Spowodowane było to m.in. tym, że reformy uchwalone w Konstytucji 3 Maja realizowały część ślubowań złożonych przez króla Jana Kazimierza we Lwowie.

 

Śluby króla Jana Kazimierza, złożone dnia 1 kwietnia 1656 roku

 

     "Wielka Boga Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico. Ja, Jan Kazimierz, za zmiłowaniem Syna Twojego, Króla królów, a Pana mojego i Twoim miłosierdziem król, do Najświętszych stóp Twoich przypadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram. Tak samego siebie, jak i moje Królestwo polskie, księstwo litewskie, ruskie, pruskie, mazowieckie, żmudzkie, inflanckie, smoleńskie, czernichowskie oraz wojsko obu narodów i wszystkie moje ludy Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twej pomocy i zlitowania w tym klęsk pełnym i opłakanym Królestwa mojego stanie przeciw nieprzyjaciołom Rzymskiego Kościoła pokornie przyzywam.
     A ponieważ nadzwyczajnymi dobrodziejstwami Twymi zniewolony pałam wraz z narodem moim nowym a żarliwym pragnieniem poświęcenia się Twej służbie, przyrzekam przeto, tak moim, jak senatorów i ludów moich imieniem, Tobie i Twojemu Synowi, Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi, że po wszystkich ziemiach Królestwa mojego cześć i nabożeństwo ku Tobie rozszerzać będę.
    Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało.
     Skoro zaś z wielką serca mego żałością wyraźnie widzę, że za jęki i ucisk kmieci spadły w tym siedmioleciu na Królestwo moje z rąk Syna Twojego, sprawiedliwego Sędziego, plagi: powietrza, wojny i innych nieszczęść, przyrzekam ponadto i ślubuję, że po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud Królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić.
Ty zaś, o najlitościwsza Królowo i Pani, jakoś mnie, senatorów i stany Królestwa mego myślą tych ślubów natchnęła, tak i spraw, abym u Syna Twego łaskę wypełnienia ich uzyskał."

Pierwsze czytanie:
Dz 4, 8-12 Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym
Psalm responsoryjny:
Ps 118 (117), 1 i 8. 9 i 21. 22-23. 26 i 28cd (R.: por. 22)
Drugie czytanie:
1 J 3, 1-2 Jesteśmy dziećmi Bożymi
Śpiew przed Ewangelią:
J 10, 14
Ewangelia:
J 10, 11-18 Ja jestem dobrym pasterzem

Słowa Ewangelii według świętego Jana

J 10, 11-18

Jezus powiedział:
«Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.
Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

 

  

   Dobry pasterz zna swoje owce. Jest całkowicie do ich dyspozycji; ma dla nich czas i siebie. Nie myśli o sobie. Nie wiąże owiec z sobą, ale pozwala im w wolności rozwijać własną tożsamość i pragnienia. Nie jest administratorem, ale bratem i przyjacielem. Z owcami łączy go czuła relacja miłości i troski o ich dobro. Jest gotów w wolności oddać swoje życie za owce. 

     Ideę dobrego pasterza trafnie ujmuje historyjka opowiedziana przez A. de Mello: "Jedna owca znalazła dziurę w płocie i przecisnęła się przez nią. Ucieczka napełnił ją szczęściem. Błądziła długo i wreszcie zagubiła się. Wtem spostrzegła, że idzie za nią wilk. Zaczęła uciekać, ale wilk ciągle był za nią. Aż przyszedł pasterz, ocalił ją i przyprowadził na powrót, z wielką czułością, do stada. Pasterz, choć wszyscy nakłaniali go do czegoś przeciwnego, nie chciał naprawić dziury w płocie".

     Najemnik jest przeciwieństwem dobrego pasterza. Nie zna owiec ani mu na nich nie zależy. Jego "ambicją" jest osobisty sukces. Myśli jedynie o własnych interesach. Relację z owcami traktuje na zasadzie obowiązku, powinności. Brakuje mu serca i współczucia. Owce nie mogą na niego liczyć. W trudnych sytuacjach dezerteruje. Pozostawia je na łasce losu. Zły pasterz "jest nie tylko najemnikiem, ale pływającą miną, która gdy wybucha, niszczy cały kościół Boży" (F. Palmisano).

 

    Módlmy się za posługujących w Bożej owczarni i za tych, którzy do tej pracy się przygotowują. Módlmy się, by w życiu byli podobni do Chrystusa – Dobrego Pasterza.

Pierwsze czytanie:
Dz 3, 13-15. 17-19 Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa
Psalm responsoryjny:
Ps 4, 2. 4 i 9 (R.: 7b)
Drugie czytanie:
1 J 2, 1-5a Chrystus jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy
Śpiew przed Ewangelią:
Por. Łk 24, 32
Ewangelia:
Łk 24, 35-48 Musiały się wypełnić zapowiedzi Pisma

Ewangelia według świętego Łukasza

Łk 24, 35-48

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.
A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam».
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich.
Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego».

 

krzy

 

     Jezus przychodząc do Wieczernika, do swoich uczniów, zwraca się do nich słowami: "pokój wam!" Te słowa można rozumieć jako dar prawdziwego pokoju, który Jezus pragnie ofiarować swoim uczniom. W miejsce dotychczasowego lęku, niepokoju i strachu, On przynosi in prawdziwy, głęboki Boży pokój.
    Spożycie pieczonej ryby ma przekonać uczniów, że ma rzeczywiste, realne ciało, że naprawdę zmartwychwstał i że nie jest tylko duchem.

     Przekazuje im też prawdę, że Mesjasz miał cierpieć, i że tak zostało to zapisane w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach, że teraz w Jego imię będzie głoszone wszystkim ludziom odpuszczenie grzechów. Sakrament Pokuty i Pojednania jest zatem nierozerwalnie związany z tajemnicą Jego zmartwychwstania, Jego zwycięstwa nad szatanem, grzechem i śmiercią. Głosicielami tego wszystkiego mają stać się Jego uczniowie: "wy jesteście tego świadkami". To znaczy, że i my również.

Pierwsze czytanie:
Dz 4, 32-35 Jeden duch i jedno serce wspólnoty chrześcijańskiej
Psalm responsoryjny:
Ps 118 (117), 1 i 4. 13-14. 22 i 24 (R.: por. 1a)
Drugie czytanie:
1 J 5, 1-6 Naszą siłą jest nasza wiara
Śpiew przed Ewangelią:
J 20, 29
Ewangelia:
J 20, 19-31 Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli

Ewangelia według świętego Jana

J 20, 19-31

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

 

 

     Dla Tomasza ostatnie dni były bardzo trudne. Spędził je poza wieczernikiem. Nie wiemy, gdzie był i co robił. Może w samotności przeżywał zdradę i opuszczenie Jezusa. Być może szukał odpowiedzi na pytanie, jak żyć po tym, co się wydarzyło. Na pewno potrzebował czasu, aby uwierzyć, aby przestać szukać, aby pójść na całość.      

     W dotknięciu ran nie tylko chodziło o pewność, że Jezus żyje, ale że Ten, w którego wierzy, kocha do końca, przeszedł przez życie i jest obecny w każdej sytuacji. Przez dotknięcie ran Tomasz chciał, aby jego "niewiara" zamieniła się w pewność, że każde ludzkie doświadczenie, łącznie z przejściem przez śmierć, zostało dotknięte przez Jezusa; że jego życie znajduje się wewnątrz ran Mistrza. Spotkanie Jezusa i dotknięcie Jego ran utwierdziło go, że odnalazł przewodnika i brata.

     Skoro Bóg przeszedł próg śmierci i żyje, to także każdy z nas, idąc za Nim, będzie miał życie. W Jego ranach jest nasze uzdrowienie.

 

Pierwsze czytanie:
Dz 2, 14. 22-33 Piotr głosi zmartwychwstanie Chrystusa
Psalm responsoryjny:
Ps 16 (15), 1-2a i 5. 7-8. 9-10. 11 (R.: por. 1)
Śpiew przed Ewangelią:
Ps 118 (117), 24
Ewangelia:
Mt 28, 8-15 Chrystus zmartwychwstały ukazuje się niewiastom

Ewangelia według świętego Mateusza

Mt 28, 8-15

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pospiesznie oddaliły się od grobu z bojaźnią i wielką radością i biegły oznajmić to Jego uczniom.
A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie». One zbliżyły się do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą».
Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu».
Oni zaś wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.

 

   

   "Dokąd idziesz, o Mario Magdaleno, w towarzystwie pobożnych niewiast? Gdzie zdążacie tak szybkim krokiem? Idziecie do grobu. Przychodzicie tam i oto: ziemia się trzęsie, grób się otwiera, Anioł się ukazuje... Jezusa już tam nie ma, zmartwychwstał, jak powiedział... Szukacie między umarłymi Tego, kto żyje...
     Oto jestem u Twoich nóg, o mój Jezu... widzę również i ja, żeś zmartwychwstał! Zmartwychwstałeś i nie umrzesz więcej... jesteś szczęśliwy na wieki. Już nie padnie nigdy na Ciebie cień boleści... Wszedłeś nieodwołalnie do najwyższej szczęśliwości... O Boże mój, również i ja jestem szczęśliwy, boś Ty jest szczęśliwy... Bez wątpienia i ja chcę być szczęśliwy, być kiedyś razem z Tobą w niebie. Jednak, Boże mój, jest coś, co znaczy więcej niż moja szczęśliwość: to Twoja! Szczęśliwość w niebie polega na tym, by kochać Cię i widzieć Cię szczęśliwym...
    W zmartwychwstaniu Twoim, w nieskończonej i wiecznej szczęśliwości Twojej mam niewyczerpane źródło szczęścia, fundament szczęśliwości, której nikt nie może mi odebrać... Posiadam na wieki to, co stanowi istotę mojej szczęśliwości... dobro przewyższające wszelkie inne dobro, najbardziej pożądane z moich pragnień, to, co jest istotą szczęśliwości Aniołów i Świętych, to, co będzie... moim życiem w niebie... pod jednym tylko warunkiem, abym Cię miłował!"  Ch. de Foucauld

Copyright © 2014. All Rights Reserved.