Pierwsze czytanie:
2 Krn 36, 14-16. 19-23 Gniew i miłosierdzie Boże
Psalm responsoryjny:
Ps 137 (136), 1-2. 3. 4-5. 6
Drugie czytanie:
Ef 2, 4-10 Umarli wskutek grzechu zostaliśmy zbawieni przez łaskę
Śpiew przed Ewangelią:
J 3, 16
Ewangelia:
J 3, 14-21 Bóg posłał swego Syna, aby świat został zbawiony

Ewangelia według świętego Jana

J 3, 14-21

Jezus powiedział do Nikodema:
«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu».

 

    Bóg chce zbawić człowieka tak bardzo, że posłał na świat swojego Syna. I to Syna, który stał się "podobnym do ludzi" tak mocno, że aż przyjął cała ludzką naturę. Z ciałem i duszą. Co więcej, ten Syn oddaje życie za Człowieka. Jak wielkie pragnienie zbawienia ludzi. Dla człowieka zgodzić się na coś takiego...

    Krzyż Jezusa mówi, o miłości Boga do człowieka. Miłość jest najważniejszym słowem wypowiedzianym przez Boga. Bóg jest miłością (1 J 4, 8). Bóg jednak nie "zachowuje" miłości dla siebie, ale dzieli się nią ze światem, z człowiekiem. Świat zrodził się z Jego miłości, żyje dzięki niej i zbawia się dzięki niej. 

 

   Spojrzyj na krzyż i powiedz "wierzę". ... Wszystkie twoje grzechy tym jednym szczerym, nie udawanym "wierzę" mogą być anulowane... Nic nie ryzykujesz, a możesz tylko zyskać… Czy wierzysz, że jest dla ciebie ratunek?

 

Pierwsze czytanie: Dłuższe
Wj 20 1-17 Ogłoszenie przykazań Bożych
lub: Krótsze
Wj 20, 1-3. 7-8. 12-17 Ogłoszenie przykazań Bożych
Psalm responsoryjny:
Ps 19 (18), 8. 9. 10. 11 (R.: por. J 6, 68b)
Drugie czytanie:
1 Kor 1, 22-25 Chrystus ukrzyżowany jest mądrością Bożą
Śpiew przed Ewangelią:
J 3, 16
Ewangelia:
J 2, 13-25 Zapowiedź męki i zmartwychwstania

 

Ewangelia według świętego Jana

J 2, 13-25

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie».
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo».
Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.

 

   

    Jaka jest moja świątynia? Jak wygląda miejsce mojego osobistego spotkania z Jezusem? Czy jest to miejsce czerpania wody żywej wprost ze źródła, miejsce szukania Ducha Świętego i pytania: Jaka jest Twoja wola Panie, bo chcę ją wypełnić? Czy jest to kult w Duchu i Prawdzie (por. J 4,23)? A może moja świątynia to miejsce handlu, ciągłych propozycji składanych Bogu, ciągłych zapewnień, co mogę Mu dać z mojego życia, co mogę poświęcić, ale niech On pozwoli, aby to moje plany się realizowały, moje oczekiwania i pragnienia?

 

    Panie Jezu. Ty jesteś nową Świątynią. W Tobie Bóg zamieszkał pośród ludzi i stał się bliski wobec każdego z nas. Pouczasz nas dzisiaj, że każdy z nas ma być taką samą świątynią Boga. Dziękujemy Ci za Twoją łaskę i dar Ducha, który mieszka w naszych sercach. To wielka godność – być świątynią Boga. Pragnę, wsparty Twoją łaską, zawsze stawiać Boga na pierwszym miejscu. Pragnę tylko Jemu służyć. Dopomóż mi, Panie, w realizacji moich postanowień. Dopomóż, aby świątynia mego serca pozostała na zawsze czysta.

Pierwsze czytanie:
Rdz 22, 1-2. 9-13. 15-18 Ofiara Abrahama
Psalm responsoryjny:
Ps 116B (115), 10 i 15. 16-17. 18-19 (R.: Ps 116 (114), 9)
Drugie czytanie:
Rz 8, 31b-34 Bóg nie oszczędził dla nas własnego Syna
Śpiew przed Ewangelią:
Mt 17, 7
Ewangelia:
Mk 9, 2-10 Przemienienie Pańskie

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Mk 9, 2-10

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie». I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

 

   

      Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas wraz z Chrystusem, Piotrem, Jakubem i Janem na górę Tabor. Tam Chrystus przemienił się wobec swoich Apostołów. Jego twarz zajaśniała jak słońce, a szaty stały się olśniewająco białe. Przemienienie Jezusa miało umocnić wiarę Apostołów oraz przygotować ich na przeżycie męki i śmierci Jezusa. 

    Św. Anastazy pisze: "Cóż bardziej szczęśliwego, cóż wznioślejszego, cóż wspanialszego, jak być z Bogiem, do Niego się upodabniać i trwać w Jego światłości? Oto każdy z nas mając Boga w swoim sercu, przemieniony na obraz Boży, niechaj zawoła z radością: "Dobrze nam tu być”, gdzie wszystko wypełnione jest światłem, gdzie panuje szczęście, radość i wesele, gdzie wszystko w naszym sercu jest pokojem, pogodą i słodyczą, gdzie ogląda się Boga, gdzie On sam wraz z Ojcem gotuje dla Ciebie mieszkanie…"

 

     Światło Chrystusa Przemienionego zapowiada Jego Zmartwychwstanie. Mogę stać się tylko obserwatorem tego wydarzenia, albo pozwolić, aby stało się ono dla mnie lustrem, w którym dostrzegę moją drogę na górę Tabor, osobiste spotkanie z Chrystusem a przede wszystkim włąsną drogę do Jerozolimy. Własną to nie znaczy samotną. Przemienienie uczy nas, że do Jerozolimy idziemy za Jezusem, Jego drogą.

Pierwsze czytanie:
Rdz 9, 8-15 Przymierze Boga z Noem po potopie
Psalm responsoryjny:
Ps 25 (24), 4-5. 6-7bc. 8-9 (R.: por. 10)
Drugie czytanie:
1 P 3, 18-22 Woda chrztu nas ocala
Śpiew przed Ewangelią:
Mt 4, 4b
Ewangelia:
Mk 1, 12-15 Jezus był kuszony przez szatana, aniołowie zaś Mu usługiwali.

Ewangelia według świętego Marka

Mk 1, 12-15

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.
Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię».

 

     Kościół rozpoczynając okres Wielkiego Postu zaprasza również nas na pustynię. Czterdziestodniowy czas postu przypomina wędrówkę Izraela przez pustynię. Bóg chciał, aby ten czas był dla Ludu Wybranego czasem oczyszczenia, pogłębienia więzi, uświadomienia sobie szczególnego wybrania, głębszej miłości. Tymczasem okazał się czasem odejść, niewierności, szemrania, wątpliwości, niewiary i kuszenia Pana Boga.   

     W naszej wędrówce przez pustynię życia jest podobnie. Nie zawsze chcemy iść drogą, którą prowadzi nas Bóg, wybieramy własny sposób na życie i szczęście. Brak nam odwagi, wytrwałości, cierpliwości; brak szczerości, ufności i wiary.

     W czasie łaski i zbawienia, który rozpoczynamy, Bóg chce nam przypomnieć, że wędrówka przez pustynię życia nigdy nie jest samotna. Bóg zawsze jest na niej obecny, towarzyszy, prowadzi, wskazuje kierunek, upomina, bądź podtrzymuje na duchu. Nawet gdy o Nim zapominamy, odwracamy się tyłem i idziemy własną drogą.

     Potrzeba wysiłku, aby wyjść na „pustynię swojego życia" i zacząć powrót do Boga, najpierw przez refleksję nad sobą, a potem – konkretne czyny.

 

Źródło: Deon.pl

 

Pierwsze czytanie:
Kpł 13, 1-2. 45-46 Odosobnienie trędowatego
Psalm responsoryjny:
Ps 32 (31), 1-2. 5 i 11 (R.: por. 7)
Drugie czytanie:
1 Kor 10, 31 – 11, 1 Paweł naśladowcą Chrystusa
Śpiew przed Ewangelią:
Mt 4, 23
Ewangelia:
Mk 1, 40-45 Uzdrowienie trędowatego

Ewangelia według świętego Marka

Mk 1, 40-45

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.
Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił ze słowami: «Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».
Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

 

    W biografii św. Franciszka z Asyżu wspomina się o jego spotkaniu z trędowatym. Był to jeden z tych dni, kiedy Franciszek potrzebował skupienia. Z tego też powodu udał się na okoliczne pola, wokół miasteczka. Zsiadłszy z konia zatopił się w myślach, gdy nagle usłyszał jakiś odgłos, a nade wszystko poczuł straszliwy fetor. Przed nim stał trędowaty, którego widok i zapach były odpychające. Pierwsza myśl, jaka się pojawiła, to była ucieczka, ale zaraz przyszło opamiętanie i myśl o Bogu, (...). Pokonując wstręt, Franciszek podszedł do trędowatego i pocałował go, dając mu jałmużnę. W tym pocałunku doświadczył obecności Boga, a jego serce napełniła nieopisana słodycz.

   Ewangeliczny cud, dokonany przez Jezusa, to nie tylko ulżenie w cierpieniu trędowatego, ale jest to przede wszystkim oczyszczenie duchowe człowieka. Kazdy z nas potrzebuje pomocy Zbawiciela, który powie: "Chcę, bądź oczyszczony!" Ta cudowne oczyszczenie dokonuje się w sakramencie pokuty, w spotkaniu miłosiernego Boga z grzesznikiem

 

"Szczęśliwy człowiek, któremu odpuszczona została nieprawość,
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.

Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy.
Rzekłem: „Wyznaję mą nieprawość Panu",
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.
Cieszcie się i weselcie w Panu, sprawiedliwi,
radośnie śpiewajcie wszyscy prawego serca."  (Ps 32,1-2.5.11)

Pierwsze czytanie:
Job 7, 1-4. 6-7 Marność życia ludzkiego
Psalm responsoryjny:
Ps 147A (146), 1-2. 3-4. 5-6 (R.: por. 3a)
Drugie czytanie:
1 Kor 9, 16-19. 22-23 Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii
Śpiew przed Ewangelią:
Mt 8, 17
Ewangelia:
Mk 1, 29-39 Jezus uzdrawia i wypedza złe duchy

Ewangelia według świętego Marka

Mk 1, 29-39

Gdy Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest.
Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

    

   

    "Chwała Tobie, o, Chryste, światło prawdy i słońce sprawiedliwości. Tyś przyszedł przebywać w swoim Kościele, a on dzięki temu został oświecony; przyszedłeś do swego stworzenia, a ono cale się rozjaśniło. Grzesznicy zbliżyli się do Ciebie i zostali oczyszczeni. Zagubieni i rozproszeni odnaleźli się. Niewidomi przejrzeli i oczy ich się otwarły; nawet dusze pogrążone w ciemnościach zbliżyły się do światła. Umarli usłyszeli Twój głos i powstali; więźniowie i niewolnicy zostali uwolnieni; narody rozproszone zjednoczyły się. Ty jesteś światłością, która nie zna zmierzchu; jesteś jasnym porankiem, który nie zazna wieczoru.

    Niech otworzą się oczy naszych serc na Twoje światło, a nadejście Twego poranku niech będzie dla nas bodźcem do czynienia wszelkiego dobra. Twoja miłość niech zwiąże nasze dusze; a ponieważ uczyniłeś nas godnymi, dzięki swojemu miłosierdziu, wyjść z ciemności nocy i zbliżyć się do świtu, spraw, abyśmy przez Twoje słowo, żywe i wszechmocne, rozproszyli jak dymną zasłonę wszystkie utrapienia, jakie nas dręczą, a dzięki mądrości nam udzielonej zatriumfowali nad wszelkimi podstępami Złego, naszego nieprzyjaciela, który usiłuje nam się ukazać jak anioł światłości.

    Opiekuj się nami, o Panie; spraw, abyśmy nie byli kuszeni do popełniania uczynków ciemności i śmierci. Niechaj nasze oczy nie oderwą się nigdy od Twego jaśniejącego światła, a przykazania Twoje niechaj kierują zawsze naszym postępowaniem." (Liturgia wschodnia)

 

 

Pierwsze czytanie:
Pwt 18, 15-20 Bóg obiecuje zesłać proroka
Psalm responsoryjny:
Ps 95 (94), 1-2. 6-7ab. 7c-9 (R.: por. 8)
Drugie czytanie:
1 Kor 7, 32-35 Małżeństwo i celibat
Śpiew przed Ewangelią:
Mt 4, 16
Ewangelia:
Mk 1, 21-28 Jezus naucza jako mający władzę

Ewangelia według świętego Marka

Mk 1, 21-28

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką; uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.
Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży».
Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego». Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.
A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

 

     W powieści "Dwie Korony" Gustaw Morcinek pisze o pobycie ojca Maksymiliana Kolbego na Pawiaku. Esesman, człowiek o twarzy złej, o ponurych oczach opętanych nienawiścią pyta: "Ty wierzysz w to?" Pytając szarpie gwałtownie za krzyż różańca. "Tak wierzę!" - odpowiedział Maksymilian. Strażnik uderzył go w twarz. I pyta ponownie: "Wierzysz jeszcze?" - "Wierzę" - odpowiada bity.

    Strażnik uderzył go tak mocno, że zakonnik zatoczył się. Nie upadł, tylko znowu patrzy spokojnie w oczy scharfuerera. Niemca ogarnia wściekłość. Dopada Ojca Maksymiliana, trąca go, szarpie, kopie. W końcu podnosi gwałtownie krzyż jego różańca i krzyczy: "I ty jeszcze w to wierzysz?" - "Tak jest! Wierzę!"
Strażnik nie może znieść jego spojrzenia. Te dziwne, niesamowite dla niego oczy są przerażające. Napełniają trwogą. On musi te oczy zgasić! Zamierzył się i co sił uderzył w twarz po raz trzeci tego dumnego mnicha. A potem z poczuciem klęski odchodzi. Zatwardziałe serce człowieka, który wyzbył się Pana Boga."

 

   

      Obraz Maurycego Retzscha "Gra szatana z człowiekiem o duszę" jest alegorią.
Artysta przedstawia w nim grę w szachy, ale nie jest to jednak zwykła gra. Szachownica leży na sarkofagu, co daje poczucie wagi gry – "na śmierć i życie". Ze sklepienia zwieszają się dwa smoki, śledzące jej przebieg, gotowe rzucić się na ofiarę...

    Przystojny młodzieniec [grający białymi] oparł swą kędzierzawą głowę na ręce i pogrążył się zupełnie - w nierównej walce. Naprzeciw niego szatan, Książę ciemności [grający czarnymi]. Lew, na oparciu jego krzesła, trzymający łapę na ludzkiej czaszce, odsłania jego zamiary – „jak lew ryczący krąży, szukając kogo by pożreć". Z jego twarzy przebija chytrość, pycha i okrucieństwo, a szyderczy uśmiech zdradza przeczucie zwycięstwa. W głębi, pomiędzy grającymi, świetlista postać anioła stróża młodzieńca.   Gra jeszcze nie jest zakończona...

 

    Codziennie doświadczamy niszczącej siły zła, które nie "przepuści" żadnej okazji, by zniszczyć dobro, które jest w człowieku. Bóg ciągle obdarowuje nas dobrem - dzień w dzień. I chętnie wydobywa nas ze zła. Wydobywa, jeśli tylko tego chcemy i jeśli Go słuchamy. On nigdy nie zawodzi.

 

Pierwsze czytanie:
Jon 3, 1-5. 10 Nawrócenie Niniwitów
Psalm responsoryjny:
Ps 25 (24), 4-5. 6-7bc. 8-9 (R.: por. 4b)
Drugie czytanie:
1 Kor 7, 29-31 Przemija postać tego świata
Śpiew przed Ewangelią:
Mk 1, 15
Ewangelia:
Mk 1, 14-20 Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię

Ewangelia według świętego Marka

Mk 1, 14-20

Gdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię».
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

 

    "Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim. (...)". 

    Nie wiedzieli, za Kim idą. Zapewne słyszeli, kim jest Jezus z Nazaretu. Nie wiedzieli co ich czeka w przyszłości. Nie wiedzielii w jaki sposób stawać się będą "rybakami ludzi", co będą mówili, jak będzie realizowana ich misja. Najważniejsze było życie w bliskości z Jezusem. Jakże mocne musiało to być wezwanie skoro uczniowie zostawili sieci i poszli, bez wahania zostawili wszystko dla Jezusa.

   

   Każdy chrześcijanin otrzymuje od Jezusa zaproszenie do pójścia za Nim. Wyraża się ono na różne sposoby, w zależności od osobistego powołania. Ktoś zostaje zaproszony do kapłaństwa, ktoś inny realizuje swoją życiową drogę w małżeństwie lub w życiu samotnym. "A oni zostawili wszystko i poszli za Nim (...)." Nie oznacza to, że nasze życie będzie odtąd usłane różami. Życie apostołów takie nie było. Było pełne doświadczeń, także trudnych. Pójście za Jezusem to nie obietnica lekkiego życia, ale życia pełnego miłości i dającego szczęście. To jest pewne!

 

     "Pójdźcie za Mną, (...) a staniecie się rybakami ludzi." Do wszystkich kieruje Jezus podobne zaproszenie. Rybakiem Chrystusowym jest każdy ojciec, każda matka, ucząc dziecko prawd wiary i miłości, modląc się z dzieckiem, chodząc z nim na Mszę Świętą i przystępując z nim do sakramentów świętych, dając dobry przykład. Jako uczniowie Jezusa Chrystusa jesteśmy rybakami dusz swoich dzieci. Ale nie tylko, bo również rybakami dusz ludzi, wśród których przebywamy i żyjemy.


"Porzucili wszystko i poszli za Nim
Ile trzeba rzeczy porzucić,
od ilu zajęć się oderwać,
odłożyć czytaną książkę,
zostawić w domu wierne psisko,
przerwać rozmowę z koleżanką -
gdy zegarek na Mszę woła,
trzeba porzucić dla niej wszystko."

                           ks. Jan Twardowski

Pierwsze czytanie:
1 Sm 3, 3b-10. 19 Powołanie Samuela
Psalm responsoryjny:
Ps 40 (39), 2 i 4ab. 7-8a. 8b-10 (R.: 8a i 9a)
Drugie czytanie:
1 Kor 6, 13c-15a. 17-20 Wasze członki są członkami Chrystusa
Śpiew przed Ewangelią:
J 1, 41. 17b
Ewangelia:
J 1, 35-42 Powołanie pierwszych uczniów

Ewangelia według świętego Jana

 J 1, 35-42

 Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?».
Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi, to znaczy: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?».
Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.
Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza», to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.
A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas», to znaczy: Piotr.

 

 

     Pierwsi apostołowie poszli za Jezusem, kierując się świadectwem Jana Chrzciciela. Jan musiał niejednokrotnie mówić swoim uczniom o Mesjaszu – Baranku Bożym. Gdy teraz usłyszeli o przechodzącym obok Jezusie: oto On – natychmiast poszli za Nim. Było to trochę ryzykowne: przecież w ten sposób opuszczali swego dotychczasowego mistrza, by bez żadnej protekcji, rekomendacji ani gwarancji pójść do kogoś obcego. Ale im wystarczyło jedno słowo Jana. 

 

    "Nauczycielu, gdzie mieszkasz?». Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Fakt takiego spotkania Jezusa nie pozostaje bez echa. Kto tak doświadczył Jezusa, ten będzie świadczył o Nim wobec innych i przyprowadzał innych do Niego. Tak uczynił Andrzej i tak czynili stopniowo wszyscy uczniowie Jezusa. Potrzeba takiego związku z Jezusem, aby wychodzić do innych. Potrzeba takiego pozostawania u Niego, aby czuć się dobrze u wszystkich i ze wszystkimi.

      Dzisiaj tak wiele mówimy o potrzebie dawania świadectwa, o potrzebie ewangelizacji itp. Aby to wszystko mogło się dziać i to dziać właściwie, trzeba nam najpierw i przede wszystkim przychodzenia do Jezusa i pozostawania z Jezusem. Trzeba zobaczyć, „gdzie mieszka".

     Chrystus nas zaprasza, tak jak uczniów Jana słowami : "Chodźcie!". Każdy jest zaproszony przez Chrystusa Pana, żeby słuchać i dalej przekazywać Jego naukę. Konieczne jest, abyśmy jako przyznający się do Jezusa, czynili nasze życie otwartym, aby inni mogli zobaczyć przez nas Jezusa.

Pierwsze czytanie:
Iz 42, 1-4. 6-7 Chrystus sługą, w którym Bóg ma upodobanie
Psalm responsoryjny:
Ps 29 (28), 1-2. 3ac-4. 3b i 9b-10 (R.: 11b)
Drugie czytanie:
Dz 10, 34-38 Jezus został namaszczony Duchem Świętym
Śpiew przed Ewangelią:
Por. Mk 9, 6
Ewangelia:
Mk 1, 6b-11 Chrzest Jezusa

Ewangelia według świętego Marka

Mk 1, 6b-11

Jan Chrzciciel tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym».
W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie».

 

 

 

    Uroczystość Chrztu Pana Jezusa, którą dziś przeżywamy, przypomina nam nasz własny chrzest i jest okazją do tego, aby za tę wielką łaskę Bogu podziękować. Do każdego z nas w chwili naszego chrztu wypowiedział Bóg z miłością te same słowa, które skierował do Chrystusa. Tyś jest mój umiłowany syn! Tyś jest moją umiłowaną córką!
   Poprzez chrzest Bóg uczynił nas swymi przybranymi dziećmi, Chrystusa i świątyniami Ducha Świętego. W chwili chrztu Bóg zgładził obciążający nas grzech pierworodny oraz wycisnął na naszej duszy niezatarte znamię dziecka Bożego.

 

   Przywołajmy w tej chwili moment naszego chrztu, kiedy rodzice przynieśli nas do kościoła i w naszym imieniu prosili kapłana o ten sakrament. Czy wiemy, w jakim kościele byliśmy ochrzczeni? Czy odwiedzając ten kościół, zatrzymujemy się przy chrzcielnicy, miejscu, w którym staliśmy się dziećmi Bożymi? Czy znamy datę naszego chrztu i czy w jego rocznicę dziękujemy Bogu za tak wielką łaskę? A przede wszystkim, czy staramy się żyć tak, jak powinni to czynić prawdziwi synowie i prawdziwe córki Boże?
    
    Odnówmy zatem dzisiaj przyrzeczenia chrztu, które w naszym imieniu złożyli rodzice. Odnówmy naszą przyjaźń i bliskość z Chrystusem. Starajmy się być takimi synami i córkami, w których Bóg ma upodobanie.

Copyright © 2014. All Rights Reserved.