Pierwsze czytanie:
(Wj 17, 8-13)
Psalm responsoryjny:
(Ps 121 (120), 1b-2. 3-4. 5-6. 7-8 (R.: por. 2))
Drugie czytanie:
(2 Tm 3, 14 – 4, 2)
Śpiew przed Ewangelią:
(Por. Hbr 4, 12)
Ewangelia:
(Łk 18, 1-8)
Wytrwałość w modlitwie

Ewangelia według Świętego Łukasza
(Łk 18, 1-8)

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.

W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».

I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»

 

d2142781807   

     Przypowieść o wdowie, która zadręczała sędziego, jest zachętą do wytrwałości w modlitwie. Nie tylko wiara w Boga jest nam potrzebna każdego dnia, ale i wytrwała modlitwa. Jest ona potrzebna nam, aby w godzinie próby zdać egzamin z tego w co wierzymy, aby  nie poddać się, tylko jeszcze bardziej wierzyć

     Jezus uczy nas modlitwy codziennej. Moc modlitwy przygotowywała Go do krzyża i cierpienia. My też poprzez każdego dnia odkrywamy naszą wiarę, która powinna pomagać w przetrwaniu nie jednej ciężkiej chwili naszego życia…

Pierwsze czytanie:
(2 Krl 5, 14-17)
Psalm responsoryjny:
(Ps 98 (97), 1bcde. 2-3b. 3c-4 (R.: por. 2a))
Drugie czytanie:
(2 Tm 2, 8-13)
Śpiew przed Ewangelią:
(Por. 1 Tes 5, 18)
Ewangelia:
(Łk 17, 11-19)
Niewdzięczność uzdrowionych z trądu

Ewangelia według Świętego Łukasza

(Łk 17, 11-19)

 

Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei.

Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ten widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni.

Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin.

Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?» Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».

 

blogoslawieni   "Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?". No właśnie, gdzie oni się podziali? "Obcy" - Samarytanin przyszedł i podziękował. I to jak? W podskokach i z głośnym wołaniem. Całe jego ciało, dotychczas obrzydliwe i gnijące, stało się jedną wielką modlitwą. A "swoi" - Pozostali się nie pofatygowali. Poszli dalej swoją drogą. Dlaczego? Co stanęło na drodze między uzdrowieniem a okazaniem wdzięczności Jezusowi? Jakiego rodzaju mur?

     Tylko człowiek wewnętrznie uzdrowiony jest po prostu wdzięczny. Uzdrowienie i wdzięczność idą ze sobą w parze. Jeśli wdzięczności brak, to znak, że w człowieku nadal żyją niepożądane duchowe drobnoustroje, bakterie i wirusy.

Pierwsze czytanie:
(Ha 1, 2-3; 2, 2-4)
Psalm responsoryjny:
(Ps 95 (94), 1-2. 6-7c. 7d-9 (R.: por. 7d-8a))
Drugie czytanie:
(2 Tm 1, 6-8. 13-14)
Śpiew przed Ewangelią:
(1 P 1, 25)
Ewangelia:
(Łk 17, 5-10)
Służyć z pokorą

Ewangelia według Świętego Łukasza

(Łk 17, 5-10)

Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna.

Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?

Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”».

 

d1245358664    Nie jesteśmy nieużyteczni, gdy czynimy dobro. A poza tym Bóg kocha nas nie ze względu na naszą użyteczność, ale po prostu za to, że jesteśmy. Dlaczego więc mamy mówić: "Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać"? Chodzi o to, abyśmy pamiętali, że czyniąc dobro innym, wyświadczamy je sobie.

    Dopiero, gdy czynimy dobro, czyli "wykonujemy to, co powinniśmy wykonać", realizuje się nasze człowieczeństwo. A gdy to się dzieje, znajdujemy się już na prostej drodze do szczęścia. I to szczęścia wiecznego.

Pierwsze czytanie:
(Am 6, 1a. 4-7)
Psalm responsoryjny:
(Ps 146 (145), 6c-7. 8-9a. 9b-10 (R.: por. 1b))
Drugie czytanie:
(1 Tm 6, 11-16)
Śpiew przed Ewangelią:
(Por. 2 Kor 8, 9)
Ewangelia:
(Łk 16, 19-31)
Przypowieść o Łazarzu i bogaczu

Ewangelia według Świętego Łukasza
(Łk 16, 19-31)

Jezus powiedział do faryzeuszów:

«Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.

Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”.

Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.

Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».

 

piasek

     Jezus uczy, że nie bogactwo, czy też bieda są wyznacznikami naszego człowieczeństwa. Raczej samo nasze podejście w życiu do tego bogactwa i biedy jest wyznacznikiem tego, jakimi jesteśmy ludźmi. Będąc bogatymi, jeśli zapominamy o biednych, nie jesteśmy nic warci. Ale będąc biednymi, jeśli złorzeczymy bogatym, stawiamy się na równi z grzesznikami. Niczym się wtedy od siebie nie różnimy. No może tylko ubraniem, czy wyglądem, bo serce na pewno jest tak samo puste…

     "Człowiek nie jest bogaty tym, co posiada, lecz tym, bez czego z godnością może się obejść" (Immanuel Kant)

 

Pierwsze czytanie:
(Am 8, 4-7)
Psalm responsoryjny:
(Ps 113 (112), 1b-2. 4-6. 7-8 (R.: por. 1b i 7b))
Drugie czytanie:
(1 Tm 2, 1-8)
Śpiew przed Ewangelią:
(Por. 2 Kor 5, 19)
Ewangelia:
(Łk 16, 1-13)
Nie możecie służyć Bogu i Mamonie

Ewangelia według Świętego Łukasza

(Łk 16, 1-13)

 

Jezus powiedział do uczniów: «Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał więc go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządzania, bo już nie będziesz mógł zarządzać”.

Na to rządca rzekł sam do siebie: „Co ja pocznę, skoro mój pan odbiera mi zarządzanie? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem już, co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę odsunięty od zarządzania”. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?” Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”. Następnie pytał drugiego: „A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: „Sto korców pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie ludźmi niż synowie światłości.

Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.

Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!»

 

pomoc

     Do czego służą pieniądze? Odpowiedź na to pytanie może wydawać się oczywista. W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje odpowiedź na to pytanie, ale inną niż powszechnie przyjęta.

     Pieniądze są po to, by móc czynić dobro. Pieniądze, które posiadamy, są tak naprawdę "cudzym dobrem". Należą bowiem do Boga, a nam są dane w zarząd. Zarządzamy nimi dobrze, gdy dzięki nim nie tylko nam, ale też innym jest lepiej.

Pierwsze czytanie:
(Wj 32, 7-11. 13-14)
Psalm responsoryjny:
(Ps 51 (50), 3-4. 12-13. 17 i 19 (R.: por. Łk 15, 18))
Drugie czytanie:
(1 Tm 1, 12-17)
Śpiew przed Ewangelią:
(Por. 2 Kor 5, 19)
Ewangelia:
(Łk 15, 1-32)
Radość z nawrócenia grzesznika

Ewangelia według Świętego Łukasza

(Łk 15, 1-32)

 

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca». Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.

Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.

Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

 

miosierny

     Opowiadanie o młodym mężczyźnie wracającym z więzienia.

   Do kogo miał wracać - nie wiedział. Napisał list do swoich rodziców. Pisał w nim, że będzie przejeżdżał obok ich domu. Nie miał odwagi napisać: "swojego domu". Zawiódł przecież rodziców. Prosił tylko, by dali mu znak, jeśli pragną, by wysiadł i odwiedził ich: jakąś wstęgę na drzewie, może światło w oknie. Mieszkał bowiem tuż przy torach kolejowych. W pociągu opowiedział przygodnemu pasażerowi historię swego życia. Zapłakał, kiedy wspomniał o liście. - Nie wierzę w jakikolwiek znak od moich rodziców. Nie mam odwagi spojrzeć na to, co zobaczę za szybą. Tam nic nie będzie!

  Dojeżdżali do miejscowości, gdzie mieszkał. Skrył twarz w dłoniach i trwał tak w długim milczeniu. Nagle przygodny słuchacz zaczął szarpać za ramię zgnębionego człowieka i wołać: - Spójrz, spójrz za okno, zobacz natychmiast! To zdumienie kazało zupełnie obcemu człowiekowi tak wołać! Zobaczył za oknem cały sad łopocący chorągiewkami. Był to znak, jaki rodzice dali swojemu dziecku, by zatrzymał się i wrócił do domu. Na zawsze!

 

Pierwsze czytanie:
(Mdr 9, 13-18)
Psalm responsoryjny:
(Ps 90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17 (R.: por. 1b))
Drugie czytanie:
(Flm 9b-10. 12-17)
Śpiew przed Ewangelią:
(Ps 119 (118), 135)
Ewangelia:
(Łk 14, 25-33)
Kto nie wyrzeka się wszystkiego, nie może być uczniem Jezusa

Ewangelia według Świętego Łukasza

(Łk 14, 25-33)

 

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.

Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.

Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».

 

krzy    Co znaczy "nieść swój krzyż"? Oznacza akceptować swoje życie takim, jakie ono jest; godzić się na to w swoim życiu, czego nie mogę zmienić. Dlaczego bez tego nie można być uczniem Jezusa? Może dlatego, że Jezus uczy nas wielu rzeczy, zwłaszcza Miłości, poprzez to właśnie, co jest naszym krzyżem. Jeśli więc nie bierzemy swego krzyża, to tak, jakbyśmy nie chodzili do szkoły. A trzeba chodzić do szkoły, by się czegoś nauczyć.

    Tym "bogactwem", które jest potrzebne do wykończenia wieży i tą "armią", dzięki której zwyciężymy bitwę, jest to właśnie, czego uczy nas Jezus, gdy niesiemy swój krzyż.

Pierwsze czytanie:
(Syr 3, 17-18. 20. 28-29)
Psalm responsoryjny:
(Ps 68 (67), 4 i 5ac. 6-7b. 10-11 (R.: por. 11b))
Drugie czytanie:
(Hbr 12, 18-19. 22-24a)
Śpiew przed Ewangelią:
(Mt 11, 29ab)
Ewangelia:
(Łk 14, 1. 7-14)
Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony

Ewangelia według Świętego Łukasza

(Łk 14, 1. 7-14)

 

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.

Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

 

MTeresa

     W tej przypowieści Jezus mówi o sobie. On nigdy nie zajmuje w naszym życiu pierwszego miejsca, chyba że Go o to poprosimy. Skoro Bóg tak postępuje, to czyż my nie powinniśmy tym bardziej tak się zachowywać?

    Wywyższanie się i stawianie siebie na pierwszym miejscu jest nie do pogodzenia z Miłością. A kto nie kocha, ten się poniża. To Miłość jest prawdziwą wielkością człowieka, a nie taka czy inna pozycja społeczna.

Pierwsze czytanie:
(Iz 66, 18-21)
Psalm responsoryjny:
(Ps 117 (116), 1b-2 (R.: por. Mk 16, 15))
Drugie czytanie:
(Hbr 12, 5-7. 11-13)
Śpiew przed Ewangelią:
(J 14, 6)
Ewangelia:
(Łk 13, 22-30)
Królestwo Boże dostępne dla wszystkich narodów

Ewangelia według Świętego Łukasza
(Łk 13, 22-30)

 

Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?»

On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”.

Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym.

Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».

 

Opowiadanie pt. "Żywy trup"

 

     W sztuce Lwa Tołstoja pt. "Żywy trup" pewien człowiek na stanowisku - a żyjący i działający w niesprawiedliwym ustroju - mówi tak: "Na moim stanowisku dane są tylko trzy drogi do wyboru, po pierwsze - tkwić na tym stanowisku, zgarniać pieniądze i pomnażać to świństwo w którym się żyje, to jest dla mnie ohydne; po drugie - walczyć z tą ohydą - ale na to trzeba być bohaterem, a ja bohaterem nie jestem; a po trzecie - szukać zapomnienia w wódce". I wybiera to trzecie wyjście.
     Zbyt wielu ludzi wybiera i dziś to trzecie wyjście. Kto wie? - może dlatego, iż są niezdecydowani któremu panu mają służyć. Po raz setny staję przed lustrem i pytam: kim jestem, kim jestem, czego chcę od życia i od ludzi, i czemu ciągle mylę ścieżki zamiast iść wydeptanym gościńcem? (Jan Czarny, Przed lustrem)

Pierwsze czytanie:
(Jr 38, 4-6. 8-10)
Psalm responsoryjny:
(Ps 40 (39), 2-3. 4. 18 (R.: por. 14b))
Drugie czytanie:
(Hbr 12, 1-4)
Śpiew przed Ewangelią:
(Por. J 10, 27)
Ewangelia:
(Łk 12, 49-53)
Ewangelia powodem rozłamu

Ewangelia według Świętego Łukasza

(Łk 12, 49-53)

 

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».

 

d1245358664     Nasz język, wypowiadane słowa i zdania mają ogromna moc budowania, ale też i niszczenia. Nie jedna "bitwa" zaczyna się od słów. Czasami są to krótkie "wymiany argumentów, które giną potem w lawinie przeprosin, a czasami jedno źle zinterpretowane słowo potrafi doprowadzić do tragedii w domu, ulicy, a nawet do wojny między sąsiadami czy krajami. Słowo ma zatem bardzo wielką moc twórczą, ale i destrukcyjną…

    Jezus uczy nas, że Jego nauka nie wszystkich ujmie. Nauka Jego nie jest dla nas łatwa. Nie mówi On bowiem językiem prawniczym, gdzie dwa plus dwa równa się zawsze cztery, ale jest to język serca, a tam wynik matematycznych zysków i strat jest niedo obliczenia. Liczy się bowiem człowiek i wszystko co z nim związane, a tam nie ma prostych rozwiązań…

 

 

Copyright © 2014. All Rights Reserved.