Robotnicze osiedle z kościołem św. Anny — śląska duchowość zapisana w cegle

1
179
2/5 - (1 vote)

Na liście „małych sanktuariów” Górnego Śląska kościół św. Anny w katowickim Nikiszowcu rzadko bywa wymieniany obok Piekar czy Pszowa. Niesłusznie. To miejsce, w którym duchowość górnicza, kult patronki kopalni i codzienny rytm życia robotniczego osiedla zachowały się w niemal nienaruszonej formie od ponad stulecia.

Osiedle zaprojektowane wokół wiary

Kiedy w 1908 roku architekci Emil i Georg Zillmannowie zaczęli rysować plan osiedla dla górników kopalni Giesche, zrobili coś, co dla architektury robotniczej tamtej epoki było rzadkością — wokół centralnego placu wytyczyli przestrzeń pod kościół, choć budowę świątyni przewidziano dopiero w trzeciej fazie inwestycji. Ośmiopiętrowe familoki z czerwonej cegły, połączone charakterystycznymi przejściami z balkonami nad ulicami, miały być nie tylko mieszkaniem dla 8 tysięcy ludzi, ale też pełnoprawnym miastem-ogrodem z własną piekarnią, pralnią, sklepami, szkołą i — przede wszystkim — własną parafią.

Kościół św. Anny stanął przy placu Wyzwolenia w latach 1914–1927. Zaprojektowany w stylu neobarokowym, z dwiema wieżami i kopulastym hełmem nad nawą główną, kontrastuje materiałem (jasny tynk) z otaczającą czerwoną cegłą familoków. Ten zabieg był celowy: świątynia miała być widoczna z każdego punktu osiedla i pełnić rolę architektonicznego centrum. Do dziś tak właśnie funkcjonuje — fasadę widać już z perspektywy ulicy Janowskiej, długo zanim wchodzi się na rynek.

Patronka górników i jej miejsce w śląskiej pobożności

Wybór św. Anny na patronkę nikiszowieckiej parafii nie był przypadkowy. Babka Chrystusa od stuleci uchodziła w Europie za opiekunkę ludzi pracujących w niebezpiecznych zawodach — żeglarzy, cieśli i właśnie górników. Na Górnym Śląsku ten kult miał dodatkowy wymiar: w wielu domach robotniczych obok obrazu Matki Bożej Piekarskiej wisiała oleodrukowa rycina św. Anny z małą Maryją, a w dniu jej święta (26 lipca) cała kopalnia Giesche miała wolne. Górnicy szli rano na mszę, a po południu cała rodzina odbywała pielgrzymkę do najbliższej kalwarii.

Wnętrze świątyni również opowiada o tej duchowości. W ołtarzu głównym znajduje się scena Trójpokoleniowej Świętej Rodziny — św. Anna z Maryją i Jezusem — typowa dla południowoniemieckiego baroku, ale wykonana lokalnie. W bocznych ołtarzach: św. Barbara (patronka górników, z atrybutem wieży) i św. Józef (patron robotników). Witraże z lat 30. XX wieku przedstawiają sceny z życia parafii — w tym jedyny w swoim rodzaju witraż „Górnik wracający z szychty”, na którym mężczyzna w mundurze paradnym kopalni zdejmuje czapkę przed figurą Matki Bożej.

Obecne życie parafii i tradycje, które przetrwały

Współczesna parafia św. Anny liczy około 4 tysięcy wiernych — prawie tylu, ilu mieszka dzisiaj na osiedlu. To zjawisko rzadkie w polskich miastach: praktycznie pełne pokrywanie się terytorium parafii i rzeczywistej populacji praktykującej. Tłumaczy się to dwoma czynnikami: silną tożsamością nikiszowiecką (mieszkańcy często mówią „jestem z Nikisza” zamiast „z Katowic”) oraz ciągłością kulturową — wiele rodzin zamieszkuje te same familoki od trzech, czterech pokoleń.

Z tradycji wartycj zobaczenia na żywo, na pierwszym miejscu trzeba postawić odpust św. Anny w ostatnią niedzielę lipca. Procesja wychodzi z kościoła i obchodzi cały plac Wyzwolenia, a następnie kieruje się ulicami osiedla, prowadzona przez orkiestrę górniczą w mundurach paradnych. Drugą żywą tradycją jest błogosławieństwo barbórkowe (3 grudnia, wigilia św. Barbary), kiedy rano przed wejściem do dawnego budynku administracji kopalni odbywa się krótkie nabożeństwo z udziałem władz miasta i przedstawicieli lokalnych firm. Trzecim ważnym wydarzeniem są jasełka noworoczne — pisane co roku od nowa, z udziałem dzieci osiedla, z kostiumami nawiązującymi do dawnych strojów ludowych Górnego Śląska.

Pielgrzymka, spacer, wspomnienie

Dla pielgrzyma odwiedzającego górnośląskie sanktuaria Nikiszowiec może być przystankiem między Piekarami Śląskimi (24 km na północ) a Pszowem (60 km na południowy zachód). Świątynia jest otwarta codziennie od 7:00 do 19:00, a w soboty i niedziele po południu można poprosić w zakrystii o krótkie oprowadzanie po witrażach i ołtarzach bocznych — opowieść trwa około 30 minut, a parafia nie pobiera za to opłaty (mile widziana cegiełka na konserwację organów).

Sam spacer po osiedlu zajmuje godzinę i prowadzi przez tzw. patio — wewnętrzne dziedzińce między familokami, z drewnianymi balkonami, gołębnikami na strychach i ławkami, na których nadal latem siadają najstarsi mieszkańcy. Polecamy zacząć od kościoła, obejść plac Wyzwolenia, wejść na ulicę Krawczyka, dalej na Rymarską, wrócić Janowską. Po drodze warto wstąpić do Galerii Szyb Wilson w sąsiedztwie — to dawna cechownia kopalni przerobiona na galerię sztuki współczesnej, oferująca m.in. cykliczne wystawy o historii śląskiej religijności robotniczej. Dla osób, które chcą głębiej poznać kontekst osiedla, jego architekturę i społeczne tło — z pełną osią czasu od 1908 do dziś, mapą zabytków i opisem każdego z 9 placów — kompendium znajduje się w obszernym przewodniku po Nikiszowcu jako perle w koronie Katowic.

Dlaczego warto włączyć Nikiszowiec do mapy duchowych podróży

W odróżnieniu od wielkich sanktuariów maryjnych, Nikiszowiec nie oferuje kultu konkretnego wizerunku ani cudownego źródła. Oferuje coś rzadszego — kompletny, żywy obraz tego, jak wiara katolicka kształtowała codzienność polskiej klasy robotniczej w XX wieku. Tu nie trzeba się specjalnie nastrajać. Wystarczy wejść w środę o siedemnastej na różaniec, posłuchać, jak starsze mieszkanki śpiewają „Po górach, dolinach” w lokalnej, śląskiej wymowie, popatrzeć na przesuwające się przed witrażem cienie ludzi wracających z drugiej szychty, by zrozumieć, dlaczego ks. Edward Polak (proboszcz w latach 1968–1992) nazywał to miejsce „katedrą bez kopuły, ale z duszą”.

1 KOMENTARZ

  1. Artykuł o robotniczym osiedlu z kościołem św. Anny to prawdziwa uczta dla miłośników architektury i historii. Cieszę się, że autor przybliżył nam historię tego miejsca oraz opowiedział o śląskiej duchowości zapisanej w każdej cegle budynków. Bardzo wartościowe było także podkreślenie roli kościoła jako centrum społeczności, które nie tylko służyło jako miejsce kultu, ale także integrowało mieszkańców.

    Jednakże brakuje mi trochę głębszego zagłębienia się w aspekty społeczne i kulturowe tego osiedla. Może więcej informacji o życiu codziennym jego mieszkańców lub o wpływie architektury na ich życie? Byłoby interesujące dowiedzieć się, w jaki sposób budynki odzwierciedlają ducha i charakter społeczności. Mimo tego, artykuł był interesujący i wartościowy. Mam nadzieję, że autor będzie kontynuował swoje badania i dzielił się nimi z czytelnikami.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.